Wasze pięści szybsze są niż myśli
Warunkująca świadomy byt zdolność dokonywania niezależnych osądów świata, jego krytycznej obserwacji, samodzielnego wyrokowania o tym, co słuszne, a co nie, musi opierać się na bezbłędnym rozpoznaniu pozytywów i negatywów otaczającej nas rzeczywistości. To z kolei wymaga szczególnego wyczulenia na wszelkie przejawy dziejącego się wokół zła. Zła, do którego przede wszystkim zaliczyć przyjdzie przemoc - fizyczną ingerencję w prywatną galaktykę każdorazowego "ja". Często bolesną tym bardziej, że pozbawioną jakiegokolwiek logicznego uzasadnienia, najmniej choćby racjonalnej motywacji - jak w tej, nadzwyczaj wstrząsającej piosence:
Nie pytaj mnie dlaczego
Zabiłem go
Nie był moim kolegą
Zabiłem go
Po prostu leszcza skasowałem
Zabiłem go
Siebie tylko sprawdzić chciałem
Zabiłem go
Bo oblałem dziś klasówkę
Zabiłem go
Nie miałem kasy na studniówkę
Zabiłem go
Był dla mnie hańbą i obelgą
Zabiłem go
Nie pytaj czy żałuję tego
Zabiłeś? Zabiłem!
Nawet się nie zamyśliłem
Nie pytaj mnie dlaczego
Zabiłem go
Nie był moim kolegą
Zabiłem go
Po prostu leszcza skasowałem
Zabiłem go
Siebie tylko sprawdzić chciałem
Zabiłem go
Matka mówi że to przez was
Zabiłem go
Nie był z tego osiedla
Zabiłem go
Dziwny jakiś taki był
Zabiłem go
Jak przestałem kopać on jeszcze żył69
Makabryczność popełnionej tu zbrodni wynika w znacznej mierze z faktu, że młodociany morderca nie dostrzega jej okropności, nie pojmuje absurdu własnych słów. Przemoc okazuje się dlań naturalną strategią komunikacyjną, metodą ekspresji wewnętrznych przeżyć, uczuć i emocji, manifestem domniemanych praw i oczekiwań. Dla wypranego z poczucia winy oraz odpowiedzialności przestępcy agresja stanowi medium wyrażającym jego pragnienia, potrzeby i rozczarowania, a niewspółmierność czynu do okoliczności nie jest przezeń w ogóle zauważana. Do równie potwornych, niewiarygodnie brutalnych zbrodni dochodzi dziś wyjątkowo często. I choć przemoc nie jest, co oczywiste, produktem naszych czasów, właśnie teraz ukazuje swe szczególnie bestialskie oblicze. Stąd właśnie, jak wolno się domyślać, wyrasta pewien specyficzny rodzaj obecnej w tekstach Grabowskiego nostalgii czy tęsknoty za przeszłością, w której nawet zło miało bardziej ludzką twarz:
Mamy oczy otwarte szeroko
Usta też, niczym ptaki
Jesteśmy cholernie głodni
Głodne są nasze noże
Ci z bogatej dzielnicy
Mówią o nas "wariaci"
Mamy niebieskie kotwice na rękach
Targamy nudę ze szklanki
Strzały na naszym podwórku nie dziwią nikogo
Nieruchomo tkwią w oknach firanki
Może jesteśmy dobrzy
Może jesteśmy źli
Pewnie jesteśmy całkiem nijacy
Lepiej nie wchodzić nam w drogę
Kiedy wracamy z pracy
[...]
Jesteśmy tu wszyscy z jednej ulicy
Wszyscy jesteśmy stąd
Z tych samych spodni
Spod jednej spódnicy
Genetyczne pomyłki
Buty taty pasują na styk
Każde z nas tu swoje dziedziczy
Za zdradę płaci się gardłem
Widelcem w potylicy70
W starych środowiskach robotniczych, takich jak sportretowane powyżej, kierowano się - zdaniem artysty - pewnym określonym zbiorem etycznych zasad i przykazań. Pomimo tego więc, że przemoc stanowiła naturalny sposób porozumiewania się członków owych społeczności, ograniczał ją nieformalny, niepisany, lecz przecież doskonale wszystkim znany kodeks moralny. Dziś takowy już nie istnieje. Zwłaszcza, że bożkiem współczesnych społeczeństw stał się pieniądz, czyniący z człowieka marionetkę, pozbawioną skrupułów kukłę gotową na wszystko - wyparcie się przekonań, zaprzedanie ideałów - nawet na zbrodnię. Wymuszanie haraczy, mafijne porachunki, brutalne mordy dokonywane przez nastolatków dla paruset złotych, a zatem wszystko to, czym epatują nas telewizyjne wiadomości, urasta teraz do niespotykanych, groteskowych wymiarów. Jak w tym, choć parodystyczno-pastiszowym oraz prześmiewczym w nastroju, lecz wcale nie wesołym tekście:
Było ich trzech, trzy krwawe rekiny
Każdy z nich kieszeń wypchaną miał ciasno
Na ich widok trzęsło się prawie całe miasto
Dziś ten pierwszy tyje, ma kasy masy
Drugi wyje - Iwan polał mu twarz kwasem
Trzeci został przyjacielem ryb w jeziorze
Ten trzeci ma najgorzej
Forsa, brudna forsa, forsa śmierdząca
To jest właśnie piosenka o brudnych pieniądzach
Idą ludzie Babilonu
Ugina się od złota złodziejska hołota
Przywiązują do drzew ludzi w lesie
Ósmy cud świata, piąty pasek w dresie
Specyficzni kolesie
Ich karki są szersze niż opony w beemkach
Ich kobiety już nie kłaniają się bogom
[...]
Nie możemy już na siebie patrzeć
Nie chcemy siebie więcej znać
Brudna forsa wszystkich nas podzieli
Być może nawet i popełniam błąd
Nieodparcie wydaje mi się że
Ty dla kilku nędznych dych
Mógłbyś mnie zastrzelić
[...]71
Dogmaty siły i nienawiści przyjmują jednak postać szczególnie groźną, gdy stają się etyką zbiorowości, a bywa tak zazwyczaj w przypadku uprzedzeń rasowych czy narodowościowych. Do ich posiadaczy właśnie kieruje buntownik ostre słowa:
Najpierw przeczytaj sam "Mein Kampf"
Zanim postanowisz być faszystą
Możesz jeszcze uratować siebie
Nim zostaniesz zdalnie sterowaną dziwką
Macie tępe mordy i wydaje się wam że
Możecie zmieniać świat środkowym palcem
Nie zmieniacie nic i gdy patrzę na was
Odbija mi się zeszłorocznym smalcem
Szajs, beznadziejny szajs
Gdy obijasz mordę komuś
W oczach masz coś z durnia i coś z Huna
Mówisz, że odczuwasz satysfakcję
Dla mnie gorsze to niż trąd i gorsze niż komuna
[...]72
Opowiada Grabowski: "Ta piosenka dotyczy pierwszej fali polskich faszystów, którzy wówczas nazywali się skinami. Najczęściej byli to ludzie odrzuceni przez społeczność punkowską. Punkowcy organizowali się wtedy w załogi - zamknięte ekipy, które rządziły się swoimi prawami. I - jak w każdej zbiorowości - byli tam zarówno przywódcy, jak i ludzie zepchnięci na margines. W wielu przypadkach to oni stawali się później skinami, bo, nie czując się już dobrze w swoich grupach, robili tak zwany rokosz i - chcąc być w ostrej opozycji do środowiska, z którego się wywodzili - zaczynali wyznawać poglądy skrajnie przeciwne. Oczywiście to wszystko było bardzo powierzchowne i raczej ciuchowe czy siłowe niż ideowe"73. Okazuje się więc, że w stronę filozofii nienawiści pcha niekiedy zwykła przekora i głupota, a także przemożna potrzeba akceptacji oraz wynikające z niej pragnienie przynależności do wspólnoty, jakakolwiek by ona była. To z kolei stanowi być może konsekwencję świadomości, że będąc w grupie łatwiej pokonać czy zagłuszyć strach. Strach, jaki niepewni siebie, słabi ludzie odczuwają przed każdą odmiennością i tym wszystkim, co odbiega od przeciętności, co indywidualne, inne po prostu:
Maszerują ogolone żołnierzyki
Niszczą drogowe znaki
Przeszkadzają im czarne ludziki
Idą brunatni idą brunatni
Idą brunatni idą brunatni
Zwartymi szeregami
Maszeruje czystość rasowa
Narodowa bossanova
A to przecież tylko zwykły cygan
Brudny czarnuch
Sparszywiałe zero
Obrzezany wstyd
Kiepskie ksero
[...]74
Zmasowana przemoc to jednak nie tylko rasowe czy narodowościowe antypatie. To również agresja wojenna - okrutna i dotkliwa tym bardziej, że usankcjonowana. Tym razem bowiem aparat przemocy działa za zgodą i w imieniu wyższej władzy - państwa. Pacyfizm tekstów Grabowskiego tkwi mocno korzeniami w filozoficznym podłożu całej opisywanej kontrkultury i wiąże się z punkowo-anarchistycznymi ideami bezgranicznej tolerancji oraz zrozumienia wobec obcości. Wynika zatem z przeświadczenia, że mieszkańców naszego globu więcej łączy niż dzieli, a skoro wszyscy ludzie są sobie równi, świat winien być ich wspólnym domem. Bo przecież miejsce naszego urodzenia, po tej lub tamtej stronie granicy, jest w istocie czymś absolutnie przypadkowym. "Jesteśmy tacy sami / Myślimy tak samo / Mówimy to tylko w innych językach"75 - woła bohater. Na gruncie polskiego punk-rocka ów antymilitaryzm wiąże się ściśle z polityczno-historyczną sytuacją lat osiemdziesiątych i towarzyszącymi jej nastrojami. W pewnej mierze stanowi on bowiem odbicie zbiorowej fobii zaszczepionej wówczas całemu społeczeństwu przez zimnowojenną propagandę:
[...]
Żyjemy tutaj wewnątrz wielkiej beczki z prochem
Na śniadanie jemy strach i zagrożenie
Świat patrzy na nas swoim chłodnym wzrokiem
Który pierwszy z nas zapali lont
Kto pierwszy ciśnie kamieniem?
[...]76
Grabowski wyjaśnia: "Byłem, jestem i będę pacyfistą. Polski punk-rock, a przynajmniej jego druga fala, był zresztą zawsze mocno antywojenny. Wtedy ujawniono przecież fakt, że Rosjanie mają w Polsce rakiety SS-20, że Amerykanie swoje z kolei wycelowują na nasz kraj i wszystko to wywołało w nas poczucie ogromnego zagrożenia. Teraz tego się już w ogóle nie odczuwa i wiele z tych tekstów to dziś teksty anachroniczne. Ale w tamtych czasach, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, temat wojenny stanowił przynajmniej jedną trzecią punkowych kawałków"77. W zbiorze Pidżamowych piosenek będzie to przede wszystkim "Wojna", utwór demitologizujący przyczyny narodowych walk, ukazujący ich błahość i małość, degradujący znaczenie:
Wojna nie jest twoim stanem naturalnym
Choć niektórzy chcą to wmówić ci
Tłum bezpieczny, ślepy tłum posłuszny
To tłum pragnący obcej krwi
Nie wierzysz? To zobacz
Dziwna linia majaczy na mapach
Graniczna gąsienica znów jest solą w oku
Ta linia jest jak grymas na tłustych ustach świata
Tych kilka śmiesznych garbów
Te zakrzywienia boków
[...]
Nie wystarczy założyć białe rękawiczki
By mieć wystarczająco czyste ręce
Zbyt absurdalna jest ta zabawa
Za dużo dużo dużo jest w niej opętania
[...]
Nie trudno dostrzec, iż wyrasta owa piosenka z przekonania, że wojny stanowią w rzeczywistości tragiczną konsekwencję cynicznych działań hochsztaplerów politycznych. To oni bowiem - bezpieczni w zaciszu swoich gabinetów czy salonów - z wyrachowaniem posługując się patriotycznym frazesem oraz sloganami o konieczności i wyższej racji, sprzedając ludziom półprawdy i ćwierćsensy, bez skrupułów kupczą człowieczym życiem. Mówi Grabaż: "Ja po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że konflikty, do których dochodzi na świecie, są efektem manipulacji. Manipulacji dokonywanych przez osoby, których nie szanuję, nie uznaję, które często uważam za zboczeńców mentalnych i psychicznych, będących w stanie - dla samej tylko żądzy władzy - rzucić na rzeź miliony ludzi. I nigdy się z tym nie pogodzę"78. Protestem wobec taktyki szkolenia masowych morderców w imię źle pojętego patriotyzmu i wierności ojczyźnie, jest również "List do żołnierza":
Lepią z was bezkształtną masę
Wykorzystują was jak mówiące narzędzia
Zmieniają was w strach, uczą się bać
Tak jak się boją zwierzęta
Każą wam jeść i wypróżniać się na rozkaz
Milczeć w pozycji zasadniczej
Myśleć tak, aby nie myśleć
I nie mieć czasu na zbędne pytania
[...]
Utwór ten, napisany w 1985 roku, zadedykował artysta młodemu wojakowi, który wszelkimi sposobami - nie wyłączając zeń elementów samookaleczenia, które tu przybrało postać oblewania nóg wrzącą wodą - próbował powstrzymać władze przed zwerbowaniem go w żołnierskie szeregi. Dziś o przymusie służby wojskowej mówi Grabowski tak: "W wymiarze powszechnym uważam wojsko za formację zbędną. Jeżeli kogoś bawi bieganie z karabinem po poligonie - może to robić. Ale niech będzie to armia zawodowa, kontraktowa. Ja swego czasu działałem intensywnie w stowarzyszeniu Objector, które prowadziło działania informacyjne dla tych, którzy chcieli uniknąć wojska. Mój rocznik był przecież tym, który wywalczył możliwość odrabiania służby w szpitalach czy jakiś innych instytucjach. A wszystko zaczęło się w ramach ruchu Wolność i Pokój - jednym z jego najważniejszych postulatów było właśnie żądanie zniesienia przymusu wojskowego. To była nasza pokoleniowa akcja, nasza action directe"79. Konflikty zbrojne wydają się zatem punkrockowemu buntownikowi szczególnie groźne dlatego, że postrzega je on w kategorii zagrożenia nie tyle dla abstrakcyjnie rozumianej ludzkości, lecz dla indywidualnego człowieka. Albowiem na wojnach, z czyjegoś rozkazu i w imię nie swoich racji, umierają niewinni ludzie, często bardzo młodzi, osamotnieni i zagubieni w bitewnych realiach, niesyci jeszcze życia - życia, które przez polityczną czy żołnierską elitę traktowane jest z okrutną nonszalancją:
Na mszę dzwony zagrzmiały dostojne
Chłopcy idą na wojnę
Maszerują wystraszone łyse pały
Chłopcy idą na wojnę
Pchają puste brzuchy panny dorodne
Chłopcy idą na wojnę
Czyszczą ordery tłuste generały
Chłopcy idą na wojnę
Jeszcze się zgadza
Obecności lista
Chociaż już czai się ten
Niedobry sen
Całuje nas las, tulą okopy
Chłopcy piszą listy z wojny
Głód jest wszędzie i śmierć po trzykroć
Chłopcy piszą listy z wojny
Ptaki nam śpiewają brzydko
Chłopcy piszą listy z wojny
Śni nam się pięknych panien wilgoć
Chłopcy piszą listy z wojny
Ten list to znak
Że jeszcze jesteś
Słowa czołgają się cicho
Chłopiec pisze szeptem
W mieście dzisiaj noc zwycięstwa
W mieście noc szaleństwa
Defilują tłuste generały
Panny topią się w rumieńcach
Orkiestra marsza gra na rynku
Biją dzwony w kościołach
Tylko chłopców tutaj nie ma
Urosły na nich zioła
[...]80
Świadomość zła, jakie niosą ze sobą narodowe walki ewokuje w buntowniku głęboki wobec nich sprzeciw, a dalej generuje przeświadczenie o zdewaluowaniu się idei śmierci za ojczyznę. W jego świetle naturalna dotąd potrzeba patriotyzmu zyskuje nagle status uciążliwego dyktatu czy obowiązku. Zwłaszcza, że bywa ów patriotyzm kategorią co najmniej dwuznaczną i nierzadko zasługującą nawet na miano przesądu czy społecznego zabobonu o straszliwych, bolesnych konsekwencjach. "Niekiedy niewłaściwie rozumiane i używane pojęcie patriotyzmu staje się niebezpiecznym narzędziem. Każda idea, uproszczona, zbanalizowana, sprasowana na potrzeby tłumu bywa groźna. W rękach ludzi tępych, ciemnych i nieświadomych może doprowadzić do tego, co dzieje się chociażby na Bałkanach czy na granicy między Indiami a Pakistanem. Każdy etniczny konflikt funkcjonuje na tej zasadzie - to jest nieodpowiednio pojmowany patriotyzm, nieodpowiednio pojmowana wierność swojej ojczyźnie"81 - podkreśla Grabowski. Postuluje więc bohater świadome przezwyciężenie wielowiekowego w Polsce przywiązania do narodowego mitu, nie tylko obnażając żałosność jego konsekwencji, ale także odcedzając go z fałszywych wartości, demaskując przekłamania oraz unaoczniając wynikające zeń niebezpieczeństwa. Bo "[...] za kogo miałbym umierać?" - pyta twórca - "Za wolność? To życie jest najwyższą wartością i nawet miłość do własnego kraju nie jest w stanie tego zmienić"82. Więc jeśli śpiewać o ojczyźnie, niech będzie to ojczyzna odarta z mitu i frazesu, wyprana z anonimowego gestu, narzuconej odgórnie martyrologii i kombatanctwa. Niech będzie to ojczyzna uprywatniona, zindywidualizowana, rzec można - uzwyklona. Niech taki będzie z nią kontakt, takie obcowanie i taka więź - zdaje się mówić buntownik. Przekonania te tłumaczą fakt, że - zamiast sentymentalno-patetycznym sposobem obrazowania, tradycyjnie zarezerwowanym dla tego kręgu rozważań - posługuje się Grabaż skojarzeniami nieco ironicznymi, niekiedy dosadnymi i dość mocno strywializowanymi. Jak w piosence "Marchef w butonierce", gdy śpiewa: "[...] kiedy grają tego kraju hymn / Ciągle jeszcze mi staje", przyznając się tym samym do swego rodzaju emocjonalnej erekcji, osiąganej niekiedy w rezultacie patriotycznego wzruszenia. Bronią ironii czy wysmakowanej kpiny posługuje się również często lider Pidżamy Porno relacjonując polityczną rzeczywistość naszego kraju. Znakomitym przykładem będzie tu utwór "Porządek panuje w Warszawie", którego tytuł stanowi tłumaczenie słynnych słów Sebastianiego, ministra spraw zagranicznych Francji, który przemawiając w tamtejszym parlamencie po zdobyciu polskiej stolicy przez Paskiewicza, powiedział: "L'ordre régue á Varsovie":
Olimpijski festyn w getto
Trwa spontaniczne flagowanie
Ze świątyń rozlewa się mszalne wino
Wyczekując na zmartwychwstanie
Światło pomnaża światło
Słychać salwy armatnie z taśmy
Błękitni listonosze, ich gumowe kobiety
Prazdnik Prazdnik
Porządek panuje w Warszawie
Porządek panuje w Gdańsku
Porządek panuje na Śląsku
Cała Polska taka taka spokojna
Tutaj i teraz przebiega linia frontu
Powietrze jest już nasycone
Wszystko zostało powiedziane
Ostatnie mosty zostały spalone
Nic nie zostanie zapomniane
Nawet wtedy gdy przyjdzie wiosna -
Wierzymy, że kiedyś eksplodują szubienice
A ludzie pootwierają okna
Piosenka ta, napisana w 1986 roku, bezpośrednio po pierwszomajowej manifestacji, stanowi krytyczny opis totalitarnej rzeczywistości i jednocześnie głośną zapowiedź nadchodzącej rewolucji, będącej społeczną odpowiedzią na polityczny ucisk komunistycznego systemu. A jednak, choć utwór to relacjonujący pewien jednostkowy fakt i prezentujący fragment zaledwie ówczesnego świata, umieszczony po latach na płycie "Złodzieje zapalniczek", stał się tekstem uniwersalnym. "Jest to jedna z tych piosenek, które nigdy nie tracą swojej aktualności. Układy i systemy polityczne zmieniają się, ale opresyjność władz względem obywateli nie słabnie i wciąż jest to jeden z utworów przyjmowanych na koncertach najgoręcej, ponieważ stanowi on protest przeciwko przemocy, jakakolwiek by ona była. Takie głośne, stanowcze «nie» dla przemocy sprawdza się zawsze. Tym bardziej, że w naszym kraju spotykamy ją wszędzie - jest przemoc instytucji, ulicy, jest przemoc w szkole i rodzinie"83 - tłumaczy Grabowski. Społeczna i literacka nieśmiertelność omawianej piosenki wynika więc poniekąd z jej odważnej i otwartej opozycyjności względem oficjalnych władz, a także z jej rozumnej nieufności czy ostrożności względem polityki jako takiej i - automatycznie - wszystkich jej przedstawicieli, co stanowi wszak - jak już wielokrotnie podkreślano - warunek egzystencji świadomej i uświadomionej.
Copyright © 2008-2010 EPrace oraz autorzy prac.